przez Calitha Cz, 2 kwi 2009, 18:06
A u mnie w dużym pokoju są dwa łóżka i pierwsze dwa miesiące spałam z małą w jednym łóżku,Krzysiek w drugim,obok.Po pierwsze było mi wygodniej,mogłam się ułożyć jak chciałam-Krzychol jest kawał dziada,zajmuje 3/4 łóżka,więc mnie,po porodzie,ze szwami wiadomo gdzie,było po prostu wygodniej i bezpieczniej. Po drugie nocne karmienie piersią było bardzo ułatwione,mała sama łapała cycusia i sama go puszczała,przez co ja mogłam się lepiej wyspać.Nie bałam się żadnego uduszenia,ciało układałam w kołyskę,mała była bezpieczna. Jak już doszłam do siebie całkowicie,mała przeniosła się do swojego łóżeczka,a ja do łoża mojego mężona.Co prawda dość męczące było nocne wstawanie do cycusia,ale przynajmniej mała nauczyła się spać sama w łóżeczku. Nie pochwalam długotrwałego spania dzieckiem,zwłaszcza w małżeńskim łożu.Ani mąż nie będzie z tego zadowolony,ani żona kiedy okaże się,że dziecko już się przyzwyczaiło się do spania z mamą i za nic nie chce spać w łóżeczku.