Wspomnienia slubno-weselne aniakinsowej ;)

Wspomnienia slubno-weselne aniakinsowej ;)

Postprzez aniakins N, 5 lip 2009, 22:12

Zacznę może od przygotowań, żeby było dłuższe, haha

Przygotowania trwały cały tydzien, praktycznie od 8 do 8 kazdego dnia. Jakbym przyjechala dwa dni przed slubem to nie wiem jak bym wszystko pozałatwiała. Nawet alkohol kupowaliśmy dwa dni przed ;)
We czwartek przyjechali Anglicy, a czwartek zimny byl jak w grudniu. Aż mi głupio było, bo wszystkim mówiłam, ze w czerwcu w Polsce to zazwyczaj upały trzydziestostopniowe są a tu taki zonk. Chyba 3 długie rękawy miałam na sobie jak podjechał autobus do hotelu. Anglicy od razu sie zadomowili, wędrówki na miasto, wszystkie bary i restauracje „zwiedzili”, zakupów narobili . Dwie babki chodziły po kwiaciarniach i wymachując rękami na styl „rzut płatkami w parę młodą” uzbierały worek płatkow róż - za darmo. A ja w tym samym dniu (nie wiedząc o tym, że im sie tak udało) poszłam i zamówilam reklamówkę – oczywiście za opłatą ;)
Przez cały tydzień dręczyła mnie pogoda, bo jak ja wyjdę z gołymi rękami i nogami jeśli będzie te 12 stopni, które zapowiadają, dorożką się nie przejadę i w ogóle kicha. Ze strachu poszłyśmy z mamą w piatek do salonu i wypożyczyłam etolkę futrzaną na wszelki wypadek. Żałowałam, że nie ustaliliśmy ślubu na grudzień, bo wtedy pogoda byłaby zapewniona ;) Ale przynajmniej humor mi się poprawił jak pojechaliśmy obejrzeć salę, bo dekoracja była świetna.
Nie mogłam zasnąć w piątek wieczorem a w sobotę obudziłam się o 5 rano. Brzuch z nerwów bolał tak bardzo, że w tamtym momencie żałowałam, że w ogóle ślub biorę i wesele i to całe zamieszanie. Myślałam, ze skonam z bólu, nawet przed maturą bolał ciutkę mniej ;)
Zwlekłam się z łóżka o 7, bo reszta domostwa spała jak zabita, aż mnie zazdrość wzięła. Zebraliśmy się i sru do fryzjera na 8, bo mama i teściowa były na tą godzine umówione.
Wyszłyśmy z mamą z domu i patrzymy idzie facio z taką piękną wiązanką. Ja od razu, ooo chyba ktoś jeszcze w bloku ślub bierze, a mama do niego, do kogo Pan idzie z tymi kwiatami, a on, ze do A.... haha myślałam, ze padnę ze śmiechu, bo oczywiscie się okazało, ze to do mnie ;)
U fryzjera poszło gładko, mama i teściowa zostały pięknie uczesane, ja zawałkowana siedziałam pod suszarką ;) Potem makijaż – stoi nade mną moja mama i słyszę, że telefon dzowni, więc odbieram a to mój brata się pyta czy z kwiaciarni może przebiec do samochodu z kwiatami dla rodziców żeby mama nie widziała. Śmiać mi się chciało, dla mamy powiedziałam, że brat ale nic takiego, tylko ją zagadałam żeby jeszcze nie wychodziła ;) Potem zjawił się Pan fotograf. Wcześniej niż zapowiadał zresztą. Zostałam uczesana, obfotografowana, makijaż dokończony i po 12 do domku. Fryzura i makijaż wyszły idealnie, tak jak chciałam.
W domu nie mogłam dla siebie miejsca znaleźć, przyszła świadkowa. Ubieramy sie, ubieramy i zastanawiam sie czy założyć pończochy, bo chłodnawo bylo. Mama mówi zakładaj, bo zmarzniesz. Z wielkim oporem ale stwierdziłam, ze może do kościoła założe i potem zdejmę. Ale okropnie się czułam w tych pończochach. Za to zarzuciłam sobie moje futerko i poczułam się jak królowa angielska, haha ale nie było tak zimno więc zdjęłam. Wyszliśmy z domu i.... do fryzjerki welon zakładac :lol: bo ani mama ani świadkowa nie chciały ryzykować ;) Zatrzymaliśmy sie na chodniku, w samym środku miasta, wysiedliśmy, ludzie się gapią, fryzjerka założyła mi welon (mówiła, ze na chodniku jeszcze welonu nikomu nie upinała ;) Do samochodu i do kościoła.
Jedziemy a ja do świadkowej, zdejmuj mi pończochy, bo się źle czuje. Odpięłam buty, ona nura pod moją wielgachną suknie i pończochy mi zdejmowała. Myśleliśmy, że popadamy tam ze śmiechu ;)
Zajechaliśmy do kościoła, poszłam podpisać dokumenty, Tom stał plecami żeby mnie nie widzieć. Ja jeszcze po drodze zaczepiałam kuzynów i moich znajomych i im mówiłam kiedy płatki mają sypać, haha Oczywiście wszystko sama musiałam zrobić i sama wszystkiego dopilnwać, nawet jak już miałam iśc do ołtarza, hehe
Serce waliło mi jak młot. Wziełam tatusia pod rękę i idziemy.
Tak, idziemy... jak nastąpiłam na sukienkę to o mało kozła nie wywinęłam, a tu muzyka gra, ludzie się gapią. No to wziełam tą suknie z boku i jakoś dotarłam do ołtarza ;)
Usiedliśmy i ... jakiegoś kataru dostałam, zaczeło mi z nosa lecieć. Wiedziałam, że świadkowa chusteczek nie ma, bo sobie w domu żartowałyśmy, że po co nam będą chusteczki... no więc musialam sobie jakoś poradzić, ale po kilku minutach na szczęście przeszło.
Podczas przysięgi zapinałam Tomowi guzik w garniturze, bo mu sie odpiął :lol:
Msza była piękna, dziewczyna i organista tak pięknie śpiewali, że się popłakałam na kilku pieśniach. Byłam szczęśliwa, że wybrałam ten kościoł, bo wiedziałam, ze organista jest genialny, a razem z tą dziewczyną.... cudo. Jakbym mogła to bym powtórzyła całą ceremonię, bo to była najpiękniejsza część dnia.
Po mszy oczywiście życzenia i prezenty, podjechała nasza dorożka. Konie jak szalone, aż się bałam wsiadać. Na dodatek nie mogłam sie usadowić z tym moim kołem od sukienki, haha ale w końcu jakoś usiadłam
Pojechaliśmy zrobić kilka fotek a potem na salę. Fajnie było jechać przez środek miasta, ludzie machają, samochody trąbia... Też już wiem, że żałowałabym jakbym pojechała samochodem.
Zajechaliśmy pod restaurację, tam rodzice nas przywitali, chlebem i solą ale nie tradycyjnie ;) tzn bez żadnych tam wierszyków itd. Kieliszki się ładnie zbiły, Tom mnie przerzucił przez próg jak już udało się mnie podnieść w tej ogromnej sukni, hehe
Pierwszy toast, pierwszy obiad... nie mogłam jeść, bo stresowałam sie tańcem ;) Poszliśmy zatańczyć. Wyszło super, wszystkim się podobał nasz układ. Byliśmy szczęśliwi i chyba pierwszy raz odetchnęliśmy
Zabawa sie zaczęła, dj spisał sie na medal, po angielsku swobodnie mówił, zabawę prowadził po mistrzowsku. Mogłabym go z czystm sumieniem polecić każdemu.
Anglicy nie mogli wyjść z podziwu, że tyle jedzenia, i że ciągle nowe donoszą (bo u nich jest tylko obiad na weselu), że wszystko jest tak na luzie, nie ma sztywniactwa jak na angielskich weselach. Generalnie byli zachwyceni polskim weselem. Polacy zresztą też. Tort był przepyszny, jedzenie pyszne. Wszystko było dograne i dopięte na ostatni guzik, wszystko wyszło perfekcyjnie, żadnych wpadek, chyba lepiej być nie mogło. Ostatni goście wyszli o 4. my pojechalismy do hotelu ale i tak spać nie mogłam, pewnie z wrażenia... bo było tak cudownie.... Niestety szybko minęło, za szybko!

Dziękuję za uwagę i przepraszam za przynudzanie ;)
ObrazekObrazek
Obrazek
Avatar użytkownika
aniakins
Mistrz magii
 
Posty: 11413
Dołączył(a): N, 13 lip 2008, 14:31
Wiek: 29
GG: 0
Data ślubu: 6 czerwca 2009

Re: Wspomnienia slubno-weselne aniakinsowej ;)

Postprzez Miśka N, 5 lip 2009, 22:13

co za elaboracik !! juz sie zabieram :grin:
Obrazek

Obrazek
Avatar użytkownika
Miśka
Fanatyk mioteł
 
Posty: 3331
Dołączył(a): Śr, 11 lut 2009, 12:04
Wiek: 27
Data ślubu: 26 września 2009

Re: Wspomnienia slubno-weselne aniakinsowej ;)

Postprzez Miśka N, 5 lip 2009, 22:19

super!! ale powiedz jak tom sie odwrocil jak podpisywaliscie to przed slubem?czyli wparowalas juz w sukni przygosciach do kosciola?bo ja wlasnie nie wiem jak to zrobic...no i to zapinanie garnituru:) ale jak czytam to sama sie denerwuje .... :roll:
jak pizesz to wydaje sie i tak na luzie!
Obrazek

Obrazek
Avatar użytkownika
Miśka
Fanatyk mioteł
 
Posty: 3331
Dołączył(a): Śr, 11 lut 2009, 12:04
Wiek: 27
Data ślubu: 26 września 2009

Re: Wspomnienia slubno-weselne aniakinsowej ;)

Postprzez Mallyna N, 5 lip 2009, 22:19

Aniu, nie przynudzasz!!!!
Pięknie!!!!! opis super!!! cieszę się że wyszło jak w bajce!!!
Obrazek Obrazek
Avatar użytkownika
Mallyna
Mistrz magii
 
Posty: 8604
Dołączył(a): N, 13 lip 2008, 20:49
Lokalizacja: Warmia i Mazury
Wiek: 29
GG: 9297202
Data ślubu: 6 września 2008

Re: Wspomnienia slubno-weselne aniakinsowej ;)

Postprzez aniakins N, 5 lip 2009, 22:24

Miska, Tom jak juz stal przy oltarzu to po prostu stal przodem do oltarza i sie nie odwracal ani na chwile w strone drzwi, zeby mnie nie zobaczyc :)
ObrazekObrazek
Obrazek
Avatar użytkownika
aniakins
Mistrz magii
 
Posty: 11413
Dołączył(a): N, 13 lip 2008, 14:31
Wiek: 29
GG: 0
Data ślubu: 6 czerwca 2009

Re: Wspomnienia slubno-weselne aniakinsowej ;)

Postprzez Miśka N, 5 lip 2009, 22:28

aaa 8-) ale naprawde super..teraz planuj rocznice!
Obrazek

Obrazek
Avatar użytkownika
Miśka
Fanatyk mioteł
 
Posty: 3331
Dołączył(a): Śr, 11 lut 2009, 12:04
Wiek: 27
Data ślubu: 26 września 2009

Re: Wspomnienia slubno-weselne aniakinsowej ;)

Postprzez aniakins N, 5 lip 2009, 22:37

oj chyba bede, chcialabym miec drugie wesele :cool:
ObrazekObrazek
Obrazek
Avatar użytkownika
aniakins
Mistrz magii
 
Posty: 11413
Dołączył(a): N, 13 lip 2008, 14:31
Wiek: 29
GG: 0
Data ślubu: 6 czerwca 2009

Re: Wspomnienia slubno-weselne aniakinsowej ;)

Postprzez skrzypion N, 5 lip 2009, 22:38

piękny opis :sercaoczy: i miła niespodzianka na koniec dnia 8-)
chyba się wystraszyłaś że jutro to już miesiąc ;)
jutro jeszcze i tak tu zajrzę i coś napiszę, dobranoc :*
WWW.PRZEDPO.PL
Dołącz do największej w internecie bazy ludzi, którzy doświadczyli w swoim zyciu zmian!
skrzypion
Eksperymentator wiedzy magicznej
 
Posty: 1479
Dołączył(a): Śr, 13 maja 2009, 09:56
Lokalizacja: Jura :)
Wiek: 26
GG: 0

Re: Wspomnienia slubno-weselne aniakinsowej ;)

Postprzez migotka N, 5 lip 2009, 23:45

I sie doczekalysmy ;).
Piekny opis Aniu i ciesze sie ze wszystko wyszlo tak jak chcialas :hug: .
Obrazek
Obrazek
Avatar użytkownika
migotka
Mistrz magii
 
Posty: 8441
Dołączył(a): N, 13 lip 2008, 11:53
Lokalizacja: Rybnik/Liege
Wiek: 30
GG: 0
Data ślubu: 16 lipca 2009

Re: Wspomnienia slubno-weselne aniakinsowej ;)

Postprzez joanna Pn, 6 lip 2009, 07:51

i warto bylo czekac
za sam opis przyznaje 6 a druga za przygotowanie bajkowego slubu i wesela :grin:
Avatar użytkownika
joanna
Czarownica
 
Posty: 5781
Dołączył(a): Wt, 15 lip 2008, 14:07
GG: 0

Następna strona

Kto przegląda forum ślubne

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość

Moderatorzy: witch, twiggie, KatjaMJak przebiegł, czy wszystko poszło tak jak sobie wymarzyliście...