Czwartek
Poszłam do kosmetyczki, zrobila mi pięknie żele na stopy, patrzy na ręce i oł nol! za krótkie! może zrobić żele ale nie ręczy czy będą się trzymać....i co teraz? dawaj tipsy
ale krótkie w miarę, więc ładnie to wyszło...na 17 wizażystka....1,5h na krześle....efekt? spojrzałam w lustro i mi się nie podobało!! dopiero na zdjeciu było widać jako taki efekt! Byłam już u siebie w domu ale miałam luz na maksa. Za to mój stary już świrował, nie mógł spać, dodatkowo była burza....Piątek
Rano było nawet spokojnie ale gdy poszłam do fryzjera zaczęło się-deszcz, wiatr i zimnica...
Wstaję baaaardzo wcześnie rano, bo musimy jechac ustroić kościół. Swiadkowie z nami, więc najlepszych humorów nie mieli hahhaha.O 6.30 wychodzi proboszcz. Lecę, chłopaki wypakowują z bagażnika tonę kwiatów i materiału...
-Proszę księdza jesteśmy. Czy możemy zacząć stroić?
-Chyba panienka żartuje. teraz już za póżno...
-AAAAAAAAAAAAAAA
-Ale proszę iść do kościoła...
Wchodzimy i szczęki na dół!! Kościół ubrany CUDOWNIE!! wszędzie wianuszki, ful kwiatów i materiału-kolory- bialo-niebieskie
hahah wyszliśmy oczarowani. Umówiliśmy się tylko na to, ze przed mszą swiadkowa rozsypie płatki róż.Pojechaliśmy do mnie, wypiliśmy kawę i do restauracji stroić....K. był tak zestresowany, ze zbił mi jeden wazon;) ale ja dalej lajcik

potem od razu do fryzjera-okazało się ze super gładko nie mogę mieć bo mam grzywkę i ona przy takim wietrze może mi opaśc na twarz. więc zrobilam jak zrobiła, dostałam 50% rabatu i pojechałam dod omu gdzie czekała już na mnie wizażystka. Raz dwa pomalowała mnie i pojechała. A wtedy twiggon dosiadł się do stołu hahah- talerz frytek i 3 kotlety
potem weszłam se na forum, a jak
o 15 zaczęłam się ubierać
Lajcik....dałam rodzicom podziękowania- i to był jedyny moment gdy mi stanęły łzy w oczach....Tata of kors się rozkleił. 15.20 po świadkową przyjechał świadek i mój K no i my pojechaliśmy. Moja młodsza siostra wyszła ze szpitala, ale w Kościele nie była bo nie dała by rady usiedzieć...podjeżdżamy pod kościół- wszyscy ah i oh

no i wchodzimy...skrzypce i ograny grają, tata mnie ciągnie hahah mówię do niego wolniej (przed mszą dostaliśmy instrukcje od fotografa, ze mamy iść wolno, gadać na mszy, patrzeć sie na siebie i trzymać sie za ręce)
Nie widziałam nikogo, klękamy, dzwoneczki-wstajemy i SZOK!! nie dosć, ze miał prowadzić proboszcz a tu jakiś inny ksiądz to jeszcze ministrant to....mój były hahahha szybko na siostrę i brecha haha od tego momentu miałam cały czas banana na pysku, mój K cały w nerwach hahha
Mamy siadać a moja siora do mnie- suknia się odwiązała
więc wszyscy siedzą a my stoimy i ona mnie zawiązuje hahah, siadam i patrzę- na klęczniku- OBLEŚNE SZTUCZNE KWIATY!!!! próbowalam je zrzucić ale były chyba przyklejone hahahKsiądz mów- kazanie BOSKIE!! o nas, do nas, dla nas

Przysięga.....Najpierw K- blablablabla i :
Ksiadz :w imię ojca - Krzysiek :w imię ojca .
Ksiadz : i syna- Krzysiek :i ducha
hahah wszyscy w śmiech a ksiądz dobra, mlody nie ważne hahaha i powiedział mu jeszcze aby się rozluźnił

ja powiedziałam gładko z takim śmiechem , ze szok hahahha
obrączki gładko- ksiądz do K. pocałuj jej obrączkę -pocałował. ja założyłam mu i ....też pocałowałam hahah
ksiadz i ministranci w śmiech a ja nie wiedziałam o co kaman
zaraz ksiądz do mikrofonu i mówi- Aniu Ty na niego uważaj, bo pierwszy raz widzę aby kobieta całowała faceta hahha wszyscy w śmiech ogólnie ksiądz zwracał się do nas po imieniu i nie było prawie zadnych regułek kościelnych czy nawoływań do bibili- wszystko życiowo ! baaaaaardzo mi sie to podobało, komunia-podpisanie dokumentów hahahha gdzie wszyscy wyszli a my z księdzem se gadaliśmy-pytał się kto mi robił tatuaż hahah i ze ciekawe gdzie teraz K sobie zrobi. potem się pytał czy moje kuzynki są wolne hahaha ogólnie w kościele był taki lajt ze jestem w szoku. wszyscy byli zachwyceni
wychodzimy- a na dworze ..piękne słońce!! zamiast płatków róż miałam bańki mydlane bo...........testowałam w domu czerwone i faktycznie farbowały!!! a jak padało to wolałam nie ryzykować...
potem życzenia i zdjęcie wspólne. wyjazd na salę
Sto lat, szampan-bez bicia kieliszków i do stołów. Wszyscy byli zachwyceni wystrojem ale mama dała plamę bo...nie wzięła świeczników
żarcie, zdjęcia, żarcie....potem tort i tak do 21....w tle sączyła się muzyczka- jazz...było baaardzo kameralnie. gdy skończyliśmy to.........zaczęło padać!!do domu wróciliśmy padnięci i od razu poszliśmy spać...
jednym słowem- cudowny dzień ale trwał za krótko!










