Slubne katastrofy ;)

Slubne katastrofy ;)

Postprzez joanna Cz, 14 maja 2009, 08:41

...jak w tytule...
byliscie swiadkami?
a moze na twoim slubie wydarzylo sie cos, z czego dzis byc moze sie smiejesz (a moze nie), ale wtedy wydawalo sie koncem swiata?
Avatar użytkownika
joanna
Czarownica
 
Posty: 5781
Dołączył(a): Wt, 15 lip 2008, 14:07
GG: 0

Re: Slubne katastrofy ;)

Postprzez joanna Cz, 14 maja 2009, 08:42

Ślubne katastrofy

Maja Stasińska

Przyszli nowożeńcy setki razy wyobrażają sobie ten dzień - jedyny, szczególny, wyjątkowy. Chcą aby ślub był dopracowany w każdym szczególe i wydają na to majątek. Tymczasem nie zawsze jest idealnie. Bywa, że pan młody na ślubie pojawia się podpity, bo za bardzo chciał sobie dodać animuszu, a świadek gubi obrączki. Na szczęście wiele z weselnych wpadek z czasem zamienia się w anegdoty.

Pan młody na rauszu

Tomek, inżynier z Białegostoku, chciałby cofnąć czas. Wtedy jego wesele wyglądałby zupełnie inaczej. Przede wszystkich odmówiłby sobie tych dwóch „głębszych”. Nigdy wcześniej nie czuł takiej tremy jak przed ślubem. Pierwszy raz w życiu miał stanąć przed około 100 osobami i wygłosić przysięgę.

- Jestem dość nieśmiały, nie mam wprawy w publicznych wystąpieniach. Potwornie bałem się, że coś nie wyjdzie. Mój przyjaciel, który był świadkiem, zaproponował, żebyśmy wypili dwa kieliszki wódki na odwagę. Cóż mogę powiedzieć, to była bezmyślność, której będę się wstydził do końca życia - wspomina Tomek.

W sumie to nie pamięta, ile było tych kieliszków, ale do kościoła wszedł na rauszu, którego nie dało się ukryć. Ania kiedy zorientowała się, w jakim stanie jest jej chłopak, myślała, że spali się ze wstydu. Świadek zniknął jeszcze przed oczepinami. Zasnął w szatni.

- Widziałam zdziwienie w oczach ciotek i kuzynek. Dalsza rodzina, która nie zna Tomka, pomyślała, że wychodzę za alkoholika. A przecież on prawie w ogóle nie pije. Do tego próbował za wszelką cenę udawać, że nic się nie stało; był przesadnie wyluzowany, co jeszcze bardziej mnie drażniło. Na weselu wypił jeszcze dwa toasty i już w tańcu plątały mu się nogi. To był jeden z gorszych dni w moim życiu. Wróciliśmy do domu, a ja się rozpłakałam. Z czasem emocje opadły i cóż mogłam zrobić, wybaczyłam mu - mówi Ania.

Ze świadkiem do dziś nie utrzymują kontaktów. Ania wini go za całą sytuację, bo przecież wiedział, że Tomek pije sporadycznie, więc po co namawiał go do alkoholu w tak ważnym dniu.

Bogumiła Borowska, pedagog, psychoterapeutka z Poradni Pedagogiczno- Psychologicznej „Dialog” w Warszawie, radzi, żeby w takich dniach jak ślub eksperymenty odłożyć na inną okazję, a na stres zastosować sprawdzone sposoby. Brać tylko te ziołowe środki uspokajające, co do których wiemy, jak działają. Nie warto zmieniać też codziennych zwyczajów. Jeśli zwykle jemy obfite śniadania, koniecznie znajdźmy na nie czas również w dniu ślubu. Jeśli nie jemy wcale, to nie dajmy się namówić na poranny posiłek. Inaczej będziemy się źle czuli głodni albo ospali. Psycholog wspomina sytuację, kiedy nic tak nie uspakajało jednego z jej pacjentów, jak jazda rowerem. W dniu ślubu wstał nieco wcześniej, żeby przejechać 12 kilometrów. Wrócił zrelaksowany i na ślubnym kobiercu stanął już spokojny.

Gdzie się podziały obrączki?

Ada i Robert dziś ze wzruszeniem patrzą na swoje obrączki. Są nie tylko dowodem ich miłości, ale też rodzinną pamiątką. Dostali je od babci i dziadka Ady. Okoliczności, w jakich zostali nimi obdarowani, do dziś budzą jednak ich konsternację. Pamiętają chwilę zdziwienia, kiedy świadek przeszukał wszystkie kieszenie garnituru i okazało się, że nigdzie nie ma pudełeczka z obrączkami. Był przekonany, że zabrał je z domu.

- Ksiądz czeka, a my zastanawiamy się, co robić. Ktoś nawet pobiegł poszukać ich w okolicach kościoła. Zrobiła się panika - mówi Ada.

Sytuację uratowali dziadkowie Ady, którzy po krótkiej naradzie ściągnęli z placów swoje obrączki, mówiąc, że chcieliby, żeby stały się pamiątką i prezentem ślubnych. Mówili, że oni już nie potrzebują dowodów miłości, bo przeżyli razem całe życie.

- Dziś już oboje nie żyją, ale my często ich wspominamy. Myślę, że te obrączki przyniosły nam szczęście. Byli bardzo zgodnym małżeństwem. Wychowali pięcioro dzieci, nigdy nie słyszałam, żeby się kłócili. Babcia była energiczna, taki raptus, jak mówił o niej dziadek, ale on wszystko potrafił obrócić w żart. My też świetnie się dogadujemy, podobnie jak moi dziadkowie - mówi Ada.

Wesele w radiowozie

Magda nie wspomina wesela ze wzruszeniem, jak najlepszej chwili w swoim życiu. Od początku wszystko działo się nie tak, jak sobie wymarzyła.

- Myślałam już, że ślub nie obędzie się w ogóle. Stałam pod kościołem, ze mną tłum gości, ale mój przyszły mąż wciąż się nie zjawiał - wspomina Magda.

Okazało się, że Paweł z kierowcą chociaż wyjechali z domu z zapasem czasu na ewentualnie stanie w korkach, to jednak utknęli w nich na godzinę. Kiedy już się wydostali, kierowca śpiesząc się przekroczył prędkość i wyprzedzał na linii ciągłej. Zatrzymała ich policja, musieli się tłumaczyć. Kierowca miał już punkty karne, więc groziło mu odebranie prawa jazdy. W końcu mogli jechać dalej, bo policjanci uwierzyli, że śpieszą się na ślub. Paweł spóźnił się prawie 40 minut.

- Całe szczęście, że tego dnia, nasz ślub był ostatni i ksiądz spokojnie czekał, aż pan młody dojedzie na ceremonię. Prysła jednak cała podniosła atmosfera. Kiedy w końcu pojawił się w kościele, dostał brawa, wszyscy żartowali, że jest uciekającym panem młodym i dziś wspominamy to ze śmiechem, ale wtedy myślałam, że spalę się ze wstydu stojąc sama na schodach kościoła - wspomina Magda.

Za to później na Magdzie już nic nie robiło wrażenia: fryzura, za którą zapłaciła majątek, ale rozleciała się po godzinie tańca, pożałowała też decyzji o sukni z trenem, w który wciąż się zaplątywała.

- Goście świetnie się bawili, ale ja wiem, że to nie był najlepszy dzień w moim życiu - mówi Magda.

Pan młody spóźnia się na własny ślub, przyszła żona myli słowa przysięgi mówiąc: „I nie dopuszczę Ciebie, aż do śmierci”, a na koniec wyłączają prąd, bo okazało się, że właściciel sali nie zapłacił rachunków. I chociaż podczas wesela wpadki urastają do rangi katastrofy, warto pamiętać, że wiele z nich stanie się anegdotami opowiadanymi przy okazji spotkań towarzyskich.

- To jeden z tych dni w naszym życiu, który jest nie do powtórzenia. Dlatego dążymy to tego, żeby był doskonały. Ważne jest jednak, żebyśmy marzenia realizowali na miarę swoich możliwości finansowych, rodzinnych i społecznych. Wtedy łatwiej osiągniemy cel i będzie mniejsze ryzyko rozczarowania - mówi Bogumiła Borowska. - Warto też brać poprawkę na to, że ideały są tylko w marzeniach, a w życiu można pozwolić sobie na błędy. Najważniejsze jest przecież to, że ludzie pobierają się. Jeśli nieprzewidziane sytuacje nie przekreślają małżeństwa, to z dystansu będą wydawać się nam zabawne.
Avatar użytkownika
joanna
Czarownica
 
Posty: 5781
Dołączył(a): Wt, 15 lip 2008, 14:07
GG: 0

Re: Slubne katastrofy ;)

Postprzez joanna Cz, 14 maja 2009, 08:43

Jak uniknąć ślubnej wpadki?

Jak uniknąć najczęstszych wpadek, które przytrafiają się na weselach, radzi Anna Piwońska, konsultantka ślubna z firmy Perfect Day w Warszawie.

Za luźna suknia

Ostatnia miara sukienki powinna odbyć nie później niż 10 dni przed ślubem, inaczej panna młoda może mieć kreację, która nie będzie trzymała się na figurze. Stres związany z przedślubnymi przygotowaniami powoduje, że kobiety najczęściej chudną.

Niechciane dekoracje

Jeśli nie chcemy mieć dekoracji w kościele ze sztucznych kwiatów, pozostawionej po poprzedniej parze, warto skonsultować się z osobami, które ślub mają wcześniej i ustalić wspólnie rodzaj wystroju. Jeśli jednak koncepcje par rozmijają się, warto pamiętać, że na zmianę dekoracji między ślubami pozostanie tylko kilka minut.

Długie oczekiwanie na młodą parę

Często zdarza się, że para młoda zaraz po ślubie znika na sesję zdjęciową, a goście czekają na nich przed salą. Zamiast dobrze się bawić, stoją bezczynnie, są głodni i zniecierpliwieni. Lepiej, więc sesję zdjęciową zaplanować trzy godziny przed ślubem. Można też zrobić ją kilka dni po weselu.

Zwaśnione rodziny

Gdy rodziny nie darzą się sympatią, wtedy sadzamy je przy oddzielnych stołach. Jeśli rodzice są rozwiedzeni, warto zastanowić się, czy tradycyjne podziękowania dla rodziców nie wprawią ich w zakłopotanie. Nie ma sensu trzymać się tradycji bez względu na okoliczności.

Zbyt wolna obsługa

Aby uniknąć sytuacji, kiedy goście z jednego końca stołu już zjedli, a na drugim wciąż czekają na danie, należy zamówić odpowiednią liczbę kelnerów. Właściwy serwis zapewniony jest wtedy, gdy jeden kelner obsługuje nie więcej niż 10-15 gości. Wtedy wszyscy dostaną posiłek w tym samym czasie. Gorące posiłki należy serwować co 2-3 godziny, zaczynając od pełnego obiadu, a w miarę upływającego wieczoru podawać lżejsze dania.

Długie i częste przerwy orkiestry

Najlepiej przygotować scenariusz uroczystości, w którym uwzględnimy konieczne przerwy dla muzyków. Muzycy powinni mieć chwilę oddechu, np. 15-20 minut po każdej godzinie grania. W czasie przerwy możemy zaserwować kolejny gorący posiłek lub tort, zaplanować atrakcje typu karaoke, pokaz sztucznych ogni, albo oczepiny wypełniając tym samym ciszę.

Długie oczepiny

Oczepiny powinny trwać około 20 - 30 minut. Najlepiej, jeśli postanowimy tradycyjnie rzucić welon i muszkę, bez sztucznego przedłużania. Zabawy powinny być zachęcające, wesołe, ale też eleganckie. Nie wolno na siłę wyciągać gości, jeśli wyraźnie nie mają na to ochoty. Inaczej poczują się niekomfortowo. Należy zrezygnować ze wszystkich zabaw naruszających poczucie godności gości.

Urwany guzik

Warto zabezpieczyć się w rzeczy, które mogą okazać się niezbędne w dniu wesela. Są to guziki, biała i czarna nitka, igła, agrafki, wsuwki do włosów, lakier do włosów, błyszczyk, puder matujący, nożyczki, środki przeciwbólowe, środki uspokajające, mały odplamiacz w sztyfcie, płyty CD na wypadek, gdyby orkiestra zawiodła, numery telefonów do wszystkich podwykonawców: fotografa, orkiestry, kierowcy itd. Najlepiej, jeśli te przybory będzie miała przy sobie osoba z bliskiego otoczenia pary młodej np. świadkowa lub mama.
Avatar użytkownika
joanna
Czarownica
 
Posty: 5781
Dołączył(a): Wt, 15 lip 2008, 14:07
GG: 0

Re: Slubne katastrofy ;)

Postprzez aniakins Cz, 14 maja 2009, 11:12

ajne te artykuly, ja sie czasami zastanawiam jaka katastrofa u nas moglaby sie zdarzyc, a potem odganiam mysli :lol:
ObrazekObrazek
Obrazek
Avatar użytkownika
aniakins
Mistrz magii
 
Posty: 11413
Dołączył(a): N, 13 lip 2008, 14:31
Wiek: 29
GG: 0
Data ślubu: 6 czerwca 2009

Re: Slubne katastrofy ;)

Postprzez KatjaM Cz, 14 maja 2009, 12:51

hmmmm katastrofa na moim ślubie :dizzy: haha może straszna burza z ulewą hahah ale to jeszcze nie tragedia
Avatar użytkownika
KatjaM
Doświadczona Czarownica
 
Posty: 6611
Dołączył(a): Pn, 14 lip 2008, 08:15
Lokalizacja: Mysłowice
Wiek: 32
GG: 0
Data ślubu: 25 lipca 2008

Re: Slubne katastrofy ;)

Postprzez Mallyna Cz, 14 maja 2009, 13:01

haha
u mnie nie było katastrofy na taką skalę haha
jedyną katastrofą było to, że patrzyłam na stoły i nie było na nich pepsi hahaha i wiem że się wkurzyłam :hehehe: ale zaraz donieśli
no i się wkurzyłam też że goście ledwo wyleźli zza stołów żeby tańczyć z nami 1y taniec haha woleli żreć hahhaa
Obrazek Obrazek
Avatar użytkownika
Mallyna
Mistrz magii
 
Posty: 8604
Dołączył(a): N, 13 lip 2008, 20:49
Lokalizacja: Warmia i Mazury
Wiek: 29
GG: 9297202
Data ślubu: 6 września 2008

Re: Slubne katastrofy ;)

Postprzez KatjaM Cz, 14 maja 2009, 13:22

ja pamietam że jak weszliśmy do kościoła to w ławkach siedziało około 10 osób :roll: zrobiło mi sie smutno
reszta utknęła w czasie ulewy w trasie i dotarli w połowie mszy, ale ja przez całą msze myślałam że szkoda że nikogo nie ma :?
dopiero jak szliśmy podpisać dokumenty to spojrzałam za siebie a tam juz byli wszyscy hahahaha
Avatar użytkownika
KatjaM
Doświadczona Czarownica
 
Posty: 6611
Dołączył(a): Pn, 14 lip 2008, 08:15
Lokalizacja: Mysłowice
Wiek: 32
GG: 0
Data ślubu: 25 lipca 2008

Re: Slubne katastrofy ;)

Postprzez Mallyna Cz, 14 maja 2009, 14:02

haha, niespodzianka

ja nic nie widziałam nic i nikogo w kościele haha
Obrazek Obrazek
Avatar użytkownika
Mallyna
Mistrz magii
 
Posty: 8604
Dołączył(a): N, 13 lip 2008, 20:49
Lokalizacja: Warmia i Mazury
Wiek: 29
GG: 9297202
Data ślubu: 6 września 2008

Re: Slubne katastrofy ;)

Postprzez joanna Cz, 14 maja 2009, 15:57

hehe, ja sie zastanawiam, co mnie czeka :grin:
czasem jak mi sie cos sni....to nie wiem, czy plakac czy smiac sie :grin:
Avatar użytkownika
joanna
Czarownica
 
Posty: 5781
Dołączył(a): Wt, 15 lip 2008, 14:07
GG: 0

Re: Slubne katastrofy ;)

Postprzez panna_młoda Cz, 14 maja 2009, 21:39

ja myślę, że trzeba zdać sobie sprawę, że niektóre rzeczy mogą pójść źle i oswoić się z tą myślą, bo najważniejsza nie jest cała oprawa, ale więź dwojga ludzi, teraz tak piszę, ale pewnie bedzie stresik przed ślubem
Obrazek
Obrazek
panna_młoda
Czarownica
 
Posty: 5745
Dołączył(a): Wt, 28 paź 2008, 10:27
Lokalizacja: dolnośląskie
Wiek: 27
Data ślubu: 30 maja 2009

Następna strona

Kto przegląda forum ślubne

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość

Moderatorzy: witch, twiggie, KatjaMJak przebiegł, czy wszystko poszło tak jak sobie wymarzyliście...