przez Ania Pt, 20 lis 2009, 23:38
W szoku jestem....nie dość, że się płaci duże pieniądze za ślub to jeszcze łachę robił, że odprawił, masakra.
U mnie odprawiał wikariusz i całe szczeście:D.
U mnie też było kilka katastrof:
śmieszne:
- mamę dopadł stres i na błogosławieństwie śmiała się przez łzy i zapomniała o krzyżyku do pocałowania
- zawieźliśmy dzień wcześniej chleb do witania młodych i nikt soli nie nasypał wiec witamy chlebem i solą a tu nie ma soli;)
- wyjście z domu, dochodzimy do samochodu, starszy otwiera mi drzwi a tu zonk zamknięte...kierowca wszystkich przepuścił i szedł na końcu z kartą:D,
No i była też niemiła sytuacja: wesele było w hotelu tzn na dole mają salę weselną a na górze na 2 piętrach wynajmują pokoje. W trakcie wesela mama mnie woła, wychodzimy na dwór i mama mnie pyta czy znam tego chłopaka który stoi koło bramy, okazało się że nikt go nie zna, a wszedł zabrał wódkę ze stołu i wyszedł...wódka nieważna ale zaczęliśmy się martwić, że coś innego wyniosą, torebkę komuś albo coś....poszłam do właściciela z Hubertem i okazało się, ze ten małolat wynajmuje u niego pokój...oglądali Gołote i im się zachciało %....wkurzyliśmy się właściciel ich chciał wyrzucić ale w końcu daliśmy spokój a właściciel pozamykał wreszcie bramy i miał uważniej obserwować monitoring....
niesmak pozostał ale ogólnie wszystko inne było super, gościom bardzo smakowało jedzenie wiec mimo to wesele uważam za bardzo udane.

