No to lecimy
PiątekCały dzień był zalatany. Świadkowa przyjechała po 21ej i zaczęły się plotki

Około 24ej przypomniało nam się, że winietki nieskończone

no i spać poszłyśmy po 02:00
SobotaZero stresu

Fryzjerka, nie zrobiła mi fryzurki z zestawień, tylko trochę ją zmieniła, ale spoko

+ mam grzywkę
U kosmetyczki pomagałam jej mnie malować haha, tusz i kreski sama sobie nałożyłam
Do domu...Ta! jeszcze winietki!!! Ok. 12 rozstawiałyśmy je na stołach i zdążyłyśmy wypić kawę z kucharkami haha
Mówię Wam - zeeero stresu! Śmiali się z nas, że ja i Jarek zachowujemy się jak świadkowie, a nie jak Młodzi

W auto i do domu. Jakie gwiazdy haha, puściłyśmy muzę na full, ciemne okulary, fryze, make-upy... lans hahha
Zajechaliśmy. Ostatnie pouczenia, próby.
Nakładam rajstopy: 1-podarłam

2- za małe

Spojrzałam w lustro...bosh!!! co za śniegowa kuleczka!! A jaki cyc
Z tego wszystkiego zaczęłam gadać jak najęta i rzucałam grypsami
Jarek się spóźniał!!

to zaczęłam klnąć

Przyjechał Gwiazdorek

Ciotki zamknęły mnie w pokoju i same zaczęły bajerować Jarka
Błogosławieństwo...Moja mama w ryk

My w śmiech, bo mój bratanek Piotruś też na go udzielił haha
Zaraz potem kilka fotek i do kościoła
Zero stresu!!
W kościele myk myk, szybko poszło, bez zająknięcia. Wierciłam się tam strasznie, bo buty mnie baaaardzo piły

i kamerzysta mnie denerwował
Życzenia, prezenty, kwiaty, w limuzynę i do DW. Pierwsze co zrobiłam w aucie: zdjęłam buty i do kierowcy :"mogę zapalić?-tak, a klnąć?" ale się naśmialiśmy ze wszystkiego

Pod DW było zamieszanie, bo nawet ja nie wiedziałam co mam robić oprócz zjedzenia i wypicia i wejścia

Jarek się zdziwił, że tez miał wodę w kieliszku

Przez próg mnie nie wnosił, bo zapomnieliśmy o tym

Za to stanął mi na sukienkę i szarpnęłam i padło z moich ust siarczyste ku**** prosto w kamerę

szampan, sto lat, za stoły.....
c.d.n.
p.s. zapomniałam dodać, że bram mięlismy kilka, a najlepsze były zasmarkane dzieciaczki

c.d.
Weselicho
Pierwszy taniec, ludzie nas okrązyli, balon strzelił, wszyscy wow

i zaczęłi przebijać te baloniki i wyglądało to tak jakby armaty strzelały

Jak wjechał tort, to było słychać "to już???", a później gratulowali pomysłu, że później to by prawie nikt nie zjadł, że był pyszny i piękny
Na początku gości nie ciągnęło na parkiet, jedli pili i ok 21 wszyscy prawie tańczyli.
Wtedy zrobilismy podziękowania dla Rodziców, mama moja w ryk znowu

zaśpiewaliśmy 100lat na jej 60tkę-ryk

No i dla Chrzestnego daliśmy wódkę w figurce - haha też był przebój, bo on myslał, że to zwykła figurka, ale jego żona zaczęła tym potrząsać i się kłócili :tam coś jest, nie nie ma, jest, nie ma"

Aż Jarka ciotka podeszła do nich i mówi : a akcyzy to Wy nie widzicie co?" hehhah
ściągnęłam buty, nałozyłam na płaskim i sukienkę przez cały wieczór w łapach trzymałam - spoko

Najlepsze były śpiewy przy stołach

Orkiestra nie mogła się rano nachwalić gości

Toasty, przyśpiewki zbereźne, ukradli mi buty

Nie wiedziałam co się dzieje, myślałam, że w pokrowiec krzesła się zaplątałam, zaczęłam kopać, krew z nosa

- Jarka wujek kradł mi buty, nokaut

zanim Jarek je wykupił za flaszkę, to tańczyłam na boso i......
Pierwsza gleba - kolega mnie przechylił, nogi mu się rozjechały i bach, leżymy

Druga gleba - biegnie Franka w wężyku, cap za szwagra, a że był za daleko i tylko go musnęłam pazurem, to bach, pośliznęłam się na sukience centralnie pod kamerzystą hahaha

czyli była Upadła Panna Młoda

Oczepiny - były prześmieszne - oczami Młodej inaczej to wygląda, niż oczami gościa

Zbieraliśmy na fundamenty i faceci zamiast dla mnie wrzucać do koszyczka, to wrzucali Jarkowi

ale i tak, ja Jarkowi co miesiąc 10zł na piwko, a on dla mnie 30zł na kosmetyki

Tańce, spiewy, swawole, faceci spoceni na maxa, kilku koszule zmieniało, to musiało być ostro. Moi ludzie z pracy też zaszaleli
uciekający kurczak pierwszy
ok.2 nad ranem okazało się, że Jarka wujek (głuchoniemy) zniknął

poszukiwania, kamień w wodę...znaleźli go dopiero ok 5 rano

najlepsze było to, że jak go znaleźli, to został z nim mój wujek, żeby znów nie zniknął, a ciotka pojechała taxi po Jarka, jak wrócili, to ani jednego ani drugiego wujka nie było...odnaleźli się ok 1km od miejsca, w którym ich zostawili

zagadka: jak dwóch pijanych facetów w 5minut przeszło kilometr??

80% gości zostało do końca wesela...my wracaliśmy z częścią z nich autokarem i było jak na wycieczce, krzyki, śpiewy, kieliszeczki za siedzeniem

klika osób zaliczyło zgon totalny

ale już pod sam koniec wesela

w tym moja świadkowa

tylko proszę jej nie potępiać, bo ja tego nie robię, a nawet się cieszę, bo po 2 latach abstynencji i mogła zaszaleć

Jestem już w domu i zamiast myć się, spać, to jeszcze zaczęłiśmy dyskusje i opowiadania na żywca

Dzwoni telefon: koleżanka zgubiła torebkę i buta

za sekundę dzwoni - kucharki znalazły - ufff
za chwilę znowu dzwoni: Ola...Sylwia zniknęła

(moja świadkowa)-drugi uciekający kurczak

Kasia spała z nią w pokoju, budzi się, łóżko puste, kołdra leży pod drzwiami, Sylwii brak...Obszukała DW, zaglądała do pokoi czy nie śpi u kogoś, WC, łazienki, no kamień w wodę. obudziła Jarka kuzyna, szukali jej w krzakach, no ni ma jej nigdzie... o bosz

dzwonią za 10minut, że znaleźli ją za winklem pod choinką moje słowa "a chociaż ubrana była?"

żartowali of kors, Sylwia smacznie spała sobie w innym pokoju, a oni jej nie rozpoznali hehhahaha
Z tego wszystkiego spałam 1h. Na 13 poprawiny, gości przybyło ok.50. Ja pojechałam w kapciach

pogadałam z ludziskami, żegnałam się pakowałam jedzenie, ciasto. no i jakoś po 18 pojechaliśmy do domku

Rozpakowaliśmy prezenty, dyskusje, winko i spać

Powiem Wam, że to takie dziwne uczucie...Patrzyłam a nic nie widziałam, całe wesele przeszło obok mnie
koniec.....