Po bardzo stresujacym piatku(odbieranie gosci z lotniska,swiecenie hmmm..oczami przed policja z suszarka po drodze,ogolnym padnieciem wieczorem)nareszcie nastal nasz dzien.
Wstalam okolo szostej-nie,nie dlatego ze zjadaly mnie nerwy-i kolo osmej juz bylam u fryzjera.Jesli ktos powiedzialby mi,ze dzis wychodze za maz lekko bym sie zdziwila,bo wszystko dzialo sie jakby obok mnie.Robilam co mialam robic,ale nie docieralo do mnie,ze to juz...
Potem makijaz-wow!-i razem z fotografem pojechalismy do mnie do domu.Przed pierwsza zaczelam sie ubierac,ale najpierw zrobilam awanture siostrze,bo inaczej nie bylabym soba;)Generalnie branie za swiadka laski z dzieckiem to glupi pomysl.
Mama ubierala mnie w duzym pokoju,a jakas para stala na bakonie.Bylam pewna,ze to kamerzysta(ale po co z laska?)wiec troche z nimi zagadywalam,juz na luzie,gdy nagle do domu wszedl..facet z kamera.Yyyyyy......-mamo,to kim sa ci ludzie?
-nie wiem?
Ech,okazalo sie,ze to swiadek Radka,a ja zamiast zrobic dobra mine do zlej gry,wydalam z siebie okrzyk jakbym Ameryke odkryla:ahaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!!Marcin z Monika skwitowali to glosnym smiechem,a ja z niedopieta jeszcze kiecka wyszlam zeby ich przeprosic i ladnie sie przedstawic
Chwilke pokrecilismy plener i przyjechal Radek z Rodzicami.Blogoslawienstwo cyk-pyk,nie ryczelismy na szczescie i do samochodu.Nasze zabytkowe autko zrobilo w miescie taka furore,ze ludzie stawali i robili nam zdjecia na ulicy;)
Podjechalismy pod kosciol,wreszcie znalazlam swoja siostre ktora gdzies zniknela i weszlismy razem do kancelarii.Siku!!!!!!!!Natychmiast!!!!!!!!!Jakos dalam rade z tym dlugasnym trenem w koscielnym kibelku.Zginal organista.Nie ma.Zezarlo.Bosz.
Podpisalismy dokumenty,organista sie znalazl,Tate pod reke i hop!
Widzialam,ze Staruszek zaraz sie wzruszy maksymalnie,wiec polgebkiem mowilam'teraz nie placzemy,tak?'Tutaj tez sie nie wzruszylam,usmiechalam sie do wszystkich,a co!Kwartet w tym czasie gral przepieknie!
Zainstalowalismy sie wszyscy w lawkach i wujek Ksiadz razem z Gwardianem Klasztoru rozpoczeli msze.Wujaszek sprawil sie na medal-msza bardzo ciekawa,duzo osobistych do nas przeslan,kwartet znowu spisal sie najlepiej na swiecie.
Czytanie w ykonaniu mojej siostry,wyszla na ambone,zaczela...po chwili zobaczylam jej rozbiegany wzrok...wiedzialam!Nie mogla znalezc hymnu!!!!!!!!!Z mina zbitego kota wyznala:to nie ten list...i zaczela czytac nareszcie to co powinna;)
Podczas przysiegi musialam szepnac Radkowi,zeby patrzyl na mnie,a nie na ksiedza
Przed kosciolem podczas skladania zyczen wylecialo stado jasnozielonych motylkow...wszyscy goscie patrzyli oszolomieni i zachwyceni...
Nie udalo sie nie zobaczyc kolejnej pary mlodej,ale nic to.Goscie do busa,my za winkiel na fajke i do samochodu.Wtedy zaczela sie cholerna burza.Nic to.
Na sali Rodzice przywitali nas chlebem i sola-moj Maz zamiast chleb umoczyc w soli wtrynil go do kieliszka z wodka
Potem obiad i ten straszny pierwszy taniec-goscie byli zachwyceni!
O 22 fajerwerki, w ramach podziekowan dla Rodzicow-sluchajcie-cos niesamowitego!
Nasz DJ przygotowal dla nas niespodzianke-teledysk-jak juz tylko go zdobede napewno wrzuce,bo byl tak piekny...ryczalam na nim jak bobr!
Tort kolo 23,zacmienie ksiezyca-udalo sie,bylo bardzo widoczne;)
Kolo 3 wiekszosc przyjezdnych gosci sie zawinela,ale zostali moi znajomi-sama mlodziez i wtedy zaczela sie impreza ze hej;)Nawet barmani zaczeli z nami tanczyc;)
Skonczylo sie kolo 5.30-6,a na drugi dzien oczywiscie poprawiny.
Bylo kilka wpadek,ale to chyba zawsze tak.
Wklejam kilka zdjec narazie,bo nic innego nie mam-wiekszosc rodziny byla tak przejeta ze nie wziela aparatow
ja z Tata:

przysiega

juz jako Pani Z;)

pgladamy motylki:








