przez joanna Pt, 11 wrz 2009, 17:20
Opis wesela w telegraficznym skrocie
Szczerze mowiac, to za duzo nie pamietam.
Przejechalismy na sale, witala nas moja mama, to juz pisalam,
kwiaty dostalismy tez od kierownictwa i obslugi sali.
Pierwszy toast, pierwsze gorzko, pierwszy pocalunek z komentarzem orkiestry „jakie wolanie takie calowanie“, hehe...
Obiadek – rosol, miesa, ziemniaki, surowki.
Ja zjadlam troche rosolu i jakis kawalek miesa z surowka, ale nie pamietam, co to bylo.
Pierwszy taniec tanczylismy do melodii z „Nocy i dni“ w wersji nieco wolniejszej a nasi goscie dookola nas w koleczku, jakzeby inaczej
Ale wole juz to, niz gdy goscie siedza przy stolach i sie gapia, bo gapia sie tylko przez chwile, a potem zaczynaja gadac, lazic, a biedni mlodzi dalej tancza swoj pierwszy taniec...
Co chwile cos sie dzialo:
a to jakies spiewy przy stolach, a to ciotki z wujami zlapaly mikrofony i zaczely spiewac z orkiestra, a to orkiestra przylazla z akordeonem i przyspiewek ciag dalszy, a to ktos mial cos do powiedzenia – np. moj kuzyn, ktory fantastycznie nasladuje polskie kabarety – zaprezentowal nam Marcina Danca i mlodego Stuhra tekst z kabaretonu w Opolu – wszyscy plakali ze smiechu;
byla prezentacja gazety slubnej w wersji pl i de;
co jeszcze....
acha, wykupowanie naszych butow po flaszce za sztuke;
podziekowania dla rodzicow – zaspiewalam „cudownych rodzicow“ dalismy kwiaty i nasze zdjecie z sesji studyjnej;
a w wolnych chwilach tance.
Podobno ktos tez w morde dostal (kuzyn, ktory sie ubzdryngolil i zaczepial paru lebkow, w koncu sie panowie wk...wili i sprowadzili go do poziomu)
Poprawiny wygladaly podobnie, z tym ze my spoznilismy sie troche ze wzgledu na plener. I rozroby juz tez nie bylo zadnej.
Byly za to zabawy i konkursy dla mlodych, np. na znajomosc siebie - tylko dwa bledy na 20 zrobilismy<dumna>
Na poprawinach dawaly czadu przy mikrofonach moja Kasia i kuzynka Kasia;
mama tanczac z wujem prawy do lewego wywinela orla, szkoda, ze nie ma tego udokumentowanego
No i oczywiscie 33 rocznica slubu moich rodzicow - zrobilismy prezentacje zdjec, potem ja cos przeczytalam, zaraz wkleje, piosenka "cudownych rodzicow", dla rodzicow Chrisa tez mielismy jeszcze maly tekscik i kwiaty,
swiadkowe tez dostaly swoje dyplomy, mam nadzieje, ze beda jakies zdjecia, bo drugiego dnia nie bylo juz fotografa...
Oj, dzialo sie, dzialo...
az szkoda ze juz po...
na zadnym innym weselu nie ubawilam sie tak, jak na wlasnym...