Ja Cię rozumiem- u nas też jest tak,że ludzie odmawiają, i to z mojej strony.Wymigują się głupio- że nie będzie wolnego <na sobotę? >,że daleko,że dzieci nie ma z kim zostawić...Mnie to nie ziębi,nie grzeje-wiem,że przewaga gości będzie ze strony mojego narzeczonego,ale wisi mi to.Ważne,żeby bawili się ci,którzy przyjdą.Wkurzę się dopiero wtedy gdy okaże się,że ktoś mi potwierdzi przybycie,nie przyjdzie,a ja stracę kasę.Tylko ja się nie szczypię w tańcu- nie omieszkam tego wypomnieć

Tak czy siak-nie przejmuj się kochana,narzeczonemu nie będzie przykro-najważniejsze,że Ty będziesz obok niego,a pozostali będą się bawić
